Wacław Zdonek urodził się w 1932 r. w Okole. Trzy lata później wraz z matką przeprowadził się do Bałtowa, gdzie mieszka po dziś dzień. W latach 40. jego rodzina utrzymywała się z produkcji i sprzedaży łyżek.

W 1950 r. Pan Wacław podjął pracę w technikum rolniczym, potem zatrudnił się przy odwiertach w zakładzie metalurgicznym.

W 1953 r. trafił do młyna w Bałtowie i jednocześnie rozpoczął naukę zawodu młynarza. Po dwóch latach nauki został wyzwolony na czeladnika, potem uzyskał tytuł mistrza młynarskiego. W końcu został kierownikiem młyna. W tym czasie przeprowadził w nim kilka większych remontów, m.in. zainstalowano walce do przemiału pszenicy, zmodernizowano transport wewnętrzny, wyremontowano turbinę wodną.

W okresie powojennym w młynie pracowało: 4 kierowników i 10 młynarzy, a 6 uczniów zdobyło zawód.

W 1990 r., będąc już na emeryturze Pan Wacław wydzierżawił młyn wraz z elektrownią. Dodatkowo udostępnił obiekt do zwiedzania turystom.

Od lat Pan Wacław aktywnie działa w PSL-u, m.in. piastował funkcję prezesa Zarządu Gminnego PSL w Bałtowie oraz członka Zarządu Powiatowego PSL. Będąc już na emeryturze zaczął pisać wiersze. Opracował także krótką historię młyna w Bałtowie.

Andrzej Boberek urodził się w 1944 r. w Przybenicach w gminie Kazimierza Wielka. Po ukończeniu szkoły zawodowej pracował jako kierowca w przedsiębiorstwie budowlanym w Krakowie. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. był budowany Zakład Metalurgiczny Huty im. Marcelego Nowotki, wraz z grupą współpracowników został oddelegowany do pracy w Ostrowcu Św. Tu poznał swą przyszłą żonę. Ożenił się, założył rodzinę, zapuścił korzenie. Osiadł w Maksymilianowie. Rodzina żony, Krawczykowie, mieszkała w Kątach Denkowskich i od pokoleń trudniła się garncarstwem. Pan Andrzej pomagając nierzadko teściowi w pracach garncarskich, obserwował bacznie jak spod jego rąk wychodzą garnki, dzbanki i doniczki. Dziś już nawet nie pamięta, w którym momencie obudziła się w nim pasja do tego rzemiosła. Niemniej jednak postanowił zostać garncarzem. Pierwsze wyroby jakie wykonywał były bardzo proste. Stanowiły je doniczki, podstawki i wazoniki. Na wyroby z gliny nie brakowało wówczas klientów. W 1977 r. Pan Andrzej został członkiem Spółdzielni Rękodzieła „Chałupnik” w Iłży, zrzeszającej garncarzy z całej okolicy. Z czasem rozbudował pracownię, zakupił walec z napędem elektrycznym, bo dotychczas korzystał z walca z napędem nożnym, nabył sprzęt do szlamowania gliny, do łupania drewna.

Z biegiem czasu popyt na wyroby garncarskie spadał. Gliniane doniczki wypierały plastykowe. Trudno było znaleźć chętnych na wazony i miski, gdy modne stały się kryształy. Mimo to Pan Andrzej nie zawiesił rzemiosła garncarskiego, nawet gdy w latach 90. zlikwidowano Spółdzielnię. Dziś jest jedynym garncarzem z terenu gminy Bałtów, oraz jednym z niewielu w powiecie ostrowieckim. W sezonie letnim ma wydzielone miejsce na terenie rezerwatu przyrodniczo-archeologiczego „Krzemionki”. Turyści zwiedzający zabytkową kopalnię krzemienia pasiastego mają możliwość przyjrzenia się pracy garncarza, sami również mogą spróbować swych sił w tym rzemiośle. Pan Andrzej otwiera również przed turystami i wszystkimi zainteresowanymi podwoje do swej pracowni w Maksymilianowie. Często prezentuje swoje wyroby na wystawach w Kielcach czy Krakowie i warsztatach garncarskich m.in. Urzędowie, oraz Dymarkach Świętokrzyskich.

 

Wiatrak typu holenderskiego w Szwarszowicach (ok. 1880)

Wiatrak szwarszowicki wznosi się tuż przy drodze przebiegającej przez wieś, relacji Ostrowiec Świętokrzyski – Nowa Słupia, po jej północnej stronie. Na wschód od niego znajdują się zabudowania rodziny Kaczmarskich – dawnych właścicieli, na północ i zachód rozciągają się grunty orne.

Wiatrak pochodzi z końca XIX w. Został postawiony pomiędzy rokiem 1880 a 1885 przez gospodarza Józefa Kaczmarskiego. Poprzednio w tym miejscu stał należący do jego rodziny wiatrak – koźlak, który został spalony około 1880 r. Czynu tego, jak wspominają miejscowi, dokonał ktoś z okolicznych mieszkańców, a motywem była najprawdopodobniej sąsiedzka zazdrość. Józef Kaczmarski, kontynuując rodzinne tradycje młynarskie, w miejscu spalonego wiatraka wybudował nowy, różniący się od poprzedniego konstrukcją i materiałami użytymi do budowy.

Wiatrak był w ruchu do 1955 r. Po śmierci budowniczego, Józefa Kaczmarskiego, w 1911 r. przeszedł na własność jego syna, a potem wnuka. W posiadaniu rodziny Kaczmarskich wiatrak znajdował się do 1970 r. Od 1970 r. obiekt stanowi własność Muzeum Wsi Kieleckiej (do inwentarza muzealnego został wpisany 27 sierpnia 1970 r.). 9 września 1957 r. trafił on do rejestru zabytków pod numerem 563.

Przez szereg lat w wiatraku nie dokonywano poważniejszych zmian ani w konstrukcji ani w wyposażeniu. Izabella Pieczul, autorka opracowania poświęconego budowli, powołując się na relacje ustne Stanisława Kaczmarskiego, wnuka Józefa, podaje, że w okresie 1900-1955 nie dokonywano poważniejszych zmian w konstrukcji i wyposażeniu wiatraka. W 1915 r. wymieniono dach, a w 1937 r. zniszczone koło zamachowe i wał napędowy. Urządzenia zostały jednak wykonane według pierwowzoru. W latach 40. ubiegłego wieku zamontowano w wiatraku odsiewacz cylindryczny, który zastąpił tzw. pytel. Pierwotny pytel był wykonany z tkaniny jedwabnej. W międzywojniu robiono go z tkaniny wełnianej, tzw. siciaka. Najszybszej eksploatacji ulegały skrzydła, które zastępowano nowymi co kilka, kilkanaście lat. Skrzydła wymieniono w r. 1947, w latach 70. W 2009 r. obiekt przeszedł gruntowny remont. Otrzymał nowy dach, belki stropowe oraz skrzydła, część wyposażenia; wszystko na wzór poprzednich.

W niedzielę 15 września 2013 r. w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana w Nowej Słupi została odsłonięta i poświęcona tablica ku czci prof. dra hab. Kazimierza Bielenina, archeologa, wybitnego badacza pradziejowego hutnictwa, wieloletniego pracownika Państwowego Muzeum Archeologicznego w Krakowie, zmarłego w listopadzie 2011 r.

Sylwetkę profesora Bielenina przybliżył Jerzy Jasiuk, Dyrektor Muzeum Techniki i Przemysłu Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie. Wspominali Go: dr inż. Ireneusz Suliga z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który odczytał także okolicznościowy list prof. dra hab. inż. Mirosława Karbowniczka, prorektora AGH, Jacek Górski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Krakowie, dr Szymon Orzechowski ze Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego, Włodzimierz Wowa Brodecki ze Stowarzyszenia Miłośników Tradycji „Mazurka Dąbrowskiego”.

Tablica prof. Kazimierza Bielenina została umieszczona na ścianie obok tablic trzech innych wybitnych postaci: prof. Wacława Różańskiego, prof. Mieczysława Radwana i Henryka Spelaka – pierwszego kustosza nowosłupskiego muzeum.

Po uroczystości odbyła się konferencja naukowa o Nowej Słupi jako mieście lokacyjnym na prawie magdeburskim, zorganizowana w ramach EDD.

 

Niezwykłe miejsce dla zwykłych – niezwykłych ludzi

Położony przy ulicy Sienkiewicza, tuż przy samym deptaku, w towarzystwie osiedlowych sklepików, kiosku, cukierenki… Mały Lokal – już z daleka przykuwa uwagę przechodniów.

Nad wejściem szyld z czarownicą, czy też jak kto woli Babą Jagą, witryna udekorowana na kolorowo motywami ludowymi, mnóstwo szmacianych zabawek, przed drzwiami słomiana Krysia i wiedźma siedząca na brzozowym krzesełku, wokół snopki ze słomy i rabaty obsadzone aksamitkami, szałwią, petuniami.

Ale to co najwspanialsze w tym miejscu – kryje wnętrze. Prawdziwa uczta dla ducha. W czterech ścianach, na małym kawałku podłogi – tysiące wspaniałych wyrobów; zamknięty świat sztuki, rzemiosła i rękodzieła, pełen barw i aromatów.

Jest tu sacrum i profanum. Czarownice w barwnych sukniach z miotłami w ręku, zasiadają obok aniołów; święci obok diabłów.

Delikatne, czasem kruche wyroby skromnie stoją obok prostych, ciężkich, wyciosanych form, misternie dziergane koronki spoczywają tuż obok sukna.

Obok siebie prezentują się wyroby z drzewa, ceramiki, tkanin, papieru, słomy, sznurków, kamieni.

W powietrzu unosi się woń drzewa różanego i zapach wanilii. Czuć kwiaty, zioła i przyprawy. Zapachy drzew owocowych przenikają zapachy kuchenne. Cytryna, fiołki, mięta… Woskowe świece pozostawiają delikatny zapach miodu i propolisu. Pastelowe barwy kontrastują z mocnymi, intensywnymi kolorami; blade z jaskrawymi.

Miejsce o którym mowa to galeria, albo jak woli jej twórca i właściciel – Mirosław Lipiec – galeryjka o wdzięcznej nazwie „GaleriAANKA”. Miejsce niezwykłe – dla zwykłych – niezwykłych ludzi – czyli dla nas wszystkich. Wszystkich, bo wszyscy znajdą tu coś dla siebie.

Obrazy na płótnie i wypalane w desce, rzeźby i płaskorzeźby, ceramika, witraże, biżuteria, wyroby ze słomy, sznurków, papieru, haftowane obrusy, dziergane na szydełku serwetki, ręcznie wykonane zabawki.

Wśród nich wyroby artystyczne i użytkowe. Jedne zadziwiają pięknem, inne dziwacznością. Jedne słodko dziecinne, inne majestatyczne. Jedne wymyślne, inne proste, nieskomplikowane. Jedne rzucające się od razu w oczy, inne niepozorne.

Łączy je jedno – wszystkie powstały na Ziemi Świętokrzyskiej, wszystkie wyszły spod ręki świętokrzyskich twórców.

Ścieżka została wyznaczona przez Nadleśnictwo Ostrowiec Świętokrzyski. Przebiega przez teren Leśnictwa Przyborów. Zaczyna się w Przyborowiu, a kończy w Czarnej Glinie, położonej w granicach gminy Ćmielów. Na jej trasie jest wyznaczonych 5 punktów z tablicami informacyjnymi. Ścieżka prezentuje bogactwo przyrodnicze i spuściznę historyczną tych lasów.

 

DSC01792a

W 1938 roku proboszcz kościoła parafialnego w Bałtowie, ksiądz Józef Drabowicz opublikował na łamach religijno-społecznego tygodnika Siewca Prawdy, wychodzącego w latach 30. XX w. w diecezji sandomierskiej, interesujący opis wsi Bałtów. Ponieważ stanowi on pierwszorzędny materiał pozwalający nam bliżej poznać ówczesną miejscowość i życie jej mieszkańców, przytaczamy go poniżej w całości.

„(...) Dawno już zbierałem się coś napisać z życia mieszkańców Bałtowa, tego podobnego do amerykańskich, polskiego kanionu. Rzeka Kamienna wyżłobiła tu sobie w krzemionkowo – wapiennej górze głęboką dolinę, którą płynie wartko, powyginana, przypominając sprężone ciało węża. Chaty ludzkie poprzyczepiane są tutaj do obydwóch stoków przeciętej góry i wyglądają w dzień jak jaskółcze gniazda, a wieczorem jak rozproszone po górach świecące świętojańskie robaczki.

W 1908 r. parafianie za staraniem śp. ks. prob. Ludwika Olsińskiego powiększyli swój mały kościół. Architekt nadał kościołowi styl wczesnego baroku. Kościół jest doskonale zharmonizowany i dostosowany do otoczenia. Stoi on w dolinie rzeki ponad drogą bałtowską. Na górze zaś, w pobliżu kościoła znajduje się pałac Księstwa Ksawerostwa Druckich – Lubeckich.

Ziemia w samym Bałtowie jest dość urodzajna, ale rolnicy niewiele jej posiadają, przy tym niektóre wsie, jak Ponik (60 domów), nie mają prawie wcale ziemi; niektóre znów, jak Krzemionki i Jelenia Góra, uprawiają nieurodzajne piaski, które dają nędzne zbiory. Toteż dla zdobycia jakich takich środków utrzymania wielu tutejszych mieszkańców trudni się rybołówstwem. Wzdłuż całej Kamiennej widzi się rybaków z podrywkami, którzy potem za marne grosze sprzedają złapane ryby najczęściej żydom, aby tylko to starczyło choć na zakup chleba dla siebie i dzieci. Parafia Bałtowska przed wielką wojną była dość duża. I wsie miały daleko do kościoła. Dlatego hodurowcy mieli łatwiejszy dostęp do ludzi i w licznych wioskach wielu wiernych obałamucili. Wsie bałtowskie Okół i Podgórze na przeciwnych krańcach parafii, postawiły sobie nawet hodurowskie domy modlitwy, stwarzając przy nich hodurowskie „parafie”.

W „Gazecie Radomskiej” z 1895 r. nr 15, została podana informacja, iż w Mychowie jest zwyczaj, że młode mężatki, które ślubowały w karnawale, musiały objechać swoje domostwo. Na sankach kładziono opałkę, dwie kobiety starsze przebrane za mężczyzn wprzęgały się do sanek, trzecia także przebrana za mężczyznę, ujmowała lejce ze sznurków i batem poganiała. Kobieta, która tego nie uczyniła, nie prędko zostawała matką.

Antoni Piotrowski przyszedł na świat 7 września 1853 roku w Nietulisku Dużym jako trzynaste, a zarazem ostatnie dziecko Marianny z Zabierzewskich i Wincentego. Jego ojciec był dzierżawcą i wójtem gminy Kunów. Po zgonie ojca, który zmarł w 1854 roku, roczny Antoni wraz z matką przeprowadził się do rodziny w Radomskiem. Był naocznym świadkiem wydarzeń 1863 roku, które mocno utkwiły w jego młodej głowie. Dwa lata później przeniósł się wraz z matką i siostrą do Warszawy. W 1868 roku przejawiający duże zdolności artystyczne Antoni Piotrowski, rozpoczął naukę rysunku u prof. Wojciecha Gersona. Potem kształcił się pod okiem Rafała Hadziewicza i Antoniego Kamińskiego, po czym znów powrócił do pracowni Gersona. W tym czasie zaprzyjaźnił się z Józefem Chełmońskim. W 1874 roku zaczął wystawiać swe prace w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych (TZSP). 

Dla kontynuowania nauki, w następnym roku wyjechał na studia do Monachium. Po rocznym pobycie powrócił do kraju. Przez krótki czas uczęszczał na prywatne lekcje do Jana Matejki. Nie mogąc pogodzić się z malarstwem historycznym nauczyciela, rozstał się z nim. Wkrótce po tym Antoni Piotrowski otworzył własną pracownię malarską.

12 października 1879 roku w kościele Mariackim w Krakowie poślubił Marię Riedel. Po ślubie wspólnie z żoną wyjechał do Paryża. Przebywał tam około czterech lat. W tym czasie wystawiał swoje prace w salonach paryskich, a także warszawskich. 

W latach osiemdziesiątych otworzył nową pracownię w Krakowie. Pracował także jako nauczyciel. Pod jego okiem szlifowała swój kunszt m. in. Olga Boznańska. 

W 1885 roku wyjechał do Bułgarii w charakterze rysownika-korespondenta pism angielskich i francuskich. Przebywając w sztabie A. Battenberga naocznie śledził przebieg wojny bułgarsko-serbskiej. Na zamówienie ks. Battenberga wykonał dla Galerii Narodowej w Sofii serię rysunków z tej wojny oraz cykl obrazów.

125 lat temu przyszedł na świat prof. Jan Samsonowicz

Jan Samsonowicz urodził się 14 września 1888 r. o godzinie 22.00 w Klimkiewiczowie z ojca Tomasza Adama Samsonowicza i jego żony Antoniny z Konarzewskich. 20 października 1888 r. o godzinie 17.00 został ochrzczony i wpisany do księgi (urodzonych) ochrzczonych parafii Szewna przez ks. Sobótkę. Jego rodzicami chrzestnymi byli: Kazimierz Samsonowicz i Maria Bielska.

Jan Samsonowicza

Pierwsza wzmianka o 1-klasowej szkole w Mirkowicach pochodzi z 1917 r. Placówka funkcjonowała w dwudziestoleciu międzywojennym, a także podczas II wojny światowej. Do placówki uczęszczały dzieci z Mirkowic, Kosowic i Broniszowic, szkoła mieściła się prawdopodobnie w wynajętych pomieszczeniach. a zajęcia odbywały się w systemie dwuzmianowym. Wśród nauczycieli byli: Domicela Janicka, Stanisław Wójcik, Zofia Sojowa.

Po zakończeniu II wojny światowej szkoła w Mirkowicach wznowiła działalność. Mieściła się w wynajętych pomieszczeniach oraz w drewnianym budynku stojącym w centrum wsi. Połowę obiektu przeznaczono na sale lekcyjne, w drugiej było mieszkanie nauczycielki. Przez wiele lat kierowniczką placówki w Mirkowicach była Leontyna Jaworska. Wraz ze wzrostem liczby uczniów wynajęto również pomieszczenia na izby lekcyjne w domach tutejszych gospodarzy. W „Roczniku Diecezji Sandomierskiej” z 1960 r. wzmiankowana jest 5-klasowa szkoła podstawowa w Mirkowicach.

Ambicją mieszkańców wsi było posiadanie pełnej, 7-klasowej szkoły toteż podjęli oni trud budowy obiektu szkolnego. W latach 60. XX w. budowana była również szkoła w pobliskich Szwarszowicach. Rozpoczęta w Mirkowicach inwestycja nie została zrealizowana. Po wybudowaniu gmachu szkolnego w Szwarszowicach u schyłku lat 60. tutejsza szkoła została zlikwidowana.

W Mirkowicach nie ma dziś śladu po drewnianej szkole. Istnieje za to niedokończony budynek szkolny. Przez lata mieściła się w nim zlewnia mleka.

W 1762 r. Konstancja z Denhoffów Sanguszkowa na prośbę Jana Artychowicza i Jana Grzybowskiego, starszych cechu kowalskiego, wydała przywilej cechowy. „A że ten cech bardzo mały, a dla ciężkości czasu zadosyć niżej opisanym punktom uczynićby nie wystarczył, przeto do pomocy onym innych” dołączyła oprócz kowali następujących rzemieślników: złotników, zegarmistrzów, ślusarzy, rusznikarzy, kotlarzy, konwisarzy, ludwisarzy, mieczników, olsterników, puszkarzy, iglarzy, rymarzy, garncarzy, młynarzy, powroźników, kramarzy, snycerzy, stolarzy, stelmachów, cieśli, kołodziejów, grzebienników, łuczników, szklarzy, traczy, bednarzy i innych przedstawicieli rzemiosł drzewnych. W ten sposób powstał cech zbiorowy, zwany także cechem złożonym czy szynkownym. Tworzenie tego typu cechów było typowe dla małych ośrodków i wiązało się z istnieniem w nich niewielkiej liczby rzemieślników określonych specjalności którzy nie byli w stanie zorganizować się w jednym cechu.

Przywilej został wydany 13 lipca 1762 r. na pergaminie. Zachował się do dziś; jest przechowywany w zbiorach Muzeum Historyczno-Archeologiczego w Ostrowcu Św.

Regulował on szczegółowo wstąpienie do cechu, naukę uczniów, wyzwoliny czeladników, prawa wdów, kwestię pogrzebów, corocznych wyborów cechmistrzów, opłat kawalerskich braci nieożenionych itp.

Trudno stwierdzić, czy w Ostrowcu istniały wszystkie wymienione w 1762 r. rzemiosła. W świetle dotychczasowego stanu wiedzy, wynika że nie. Dokument został więc wydany nieco na wyrost. Uwzględnia on profesje, które mogły pojawić się w mieście w przyszłości. Należy sądzić, że intencją Sanguszkowej było stworzenie warunków dla rozwoju w Ostrowcu rzemiosł różnych branż, dzięki którym miasto zyskałoby pod względem gospodarczym. Bardzo ciekawe jest postanowienie, że cech miał pobierać opłaty od handlujących żelazem oraz wyrobami metalowymi i „naczyniem drewnianym” w czasie targów i jarmarków. Świadczy to, że dbano o wyroby własne ostrowieckich rzemieślników branży metalowej przed konkurencją z zewnątrz.

Rzemiosło-przywilej

 

 

W 1787 r. w dworze hr. Jacka Małachowskiego w Bodzechowie gościł król Stanisław August Poniatowski. Powracając z Ukrainy razem z Janem Ursynem Niemcewiczem, przeprawiwszy się przez Wisłę, zawitał do Bodzechowa. Zwiedził tutejszy park, a wieczorem uczestniczył w balu wydanym przez Małachowskiego w bodzechowskim dworze.

Parafia Najświętszego Serca Jezusowego w Ostrowcu Św.

W latach 2012-2013 kościół i parafia Najświętszego Serca Jezusowego w Ostrowcu Św. obchodzą dwa duże jubileusze. W ubiegłym roku minęło bowiem 80 lat od wybudowania i poświęcenia świątyni. W bieżącym roku przypada zaś 80. rocznica erygowania parafii. To doskonała okazja do pochylenia się nad historią zarówno kościoła jak i parafii.

Dążenie do budowy na terenie osady fabrycznej Klimkiewiczów kościoła czy choćby kaplicy, do którego uczęszczaliby robotnicy zatrudnieni w Zakładach Ostrowieckich pojawiło się już na początku XX w. Wszystkie jednak czynione w tym zakresie działania spalały na panewce, mimo że żywo interesowali się nimi biskupi sandomierscy.

W latach 20. XX w. został nawet wykonany przez Stefana Szyllera projekt kaplicy fabrycznej przy Zakładach Ostrowieckich; nie doczekał się on jednak realizacji.

Momentem przełomowym dla losów kościoła hutniczego okazał się rok 1931. W maju Zakłady Ostrowieckie odwiedził ks. bp Włodzimierz Bolesław Jasiński. Gorąco zachęcał wówczas dyrekcję zakładu, aby natychmiast wznieść kaplicę, względnie kościół, bo około 5000 mieszkańców Klimkiewiczowa potrzebuje opieki duchowej. Słowa bpa trafiły do serca Mieczysława Iwaszkiewicza, wicedyrektora handlowego huty. Postanowił on urzeczywistnić dawne plany budowy kościółka przy fabryce, przekazując na ten cel nagrodę jubileuszową z okazji 25-lecia pracy w ZO.

Od tego momentu sprawy potoczyły się bardzo szybko. J. Jarkowski sporządził projekt murowanej świątyni nawiązującej do tradycji stylu barokowego. Nie przypadł on jednak do gustu biskupowi, który optował za drewnianą świątynią. W tej sytuacji wykonanie projektu zlecono Tadeuszowi Rekwirowiczowi, technikowi Zakładów Ostrowieckich.

W sierpniu 1931 r. biskup desygnował do Klimkiewiczowa ks. Władysława Zdąbłasza, profesora Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Od września miał on nauczać religii w szkole i zająć się budową projektowanej kaplicy.

We wrześniu biskup zatwierdził projekt świątyni sporządzony przez Rekwirowicza.

18 października 1931 r. położono kamień węgielny pod budowę kościoła i dokonano jego poświęcenia. Aktu poświęcenia dokonał bp Włodzimierz Jasiński.

Z końcem września 1932 r. budowa świątyni została zakończona.

2 października 1932 r. bp Włodzimierz Jasiński poświęcił kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego.

W listopadzie 1933 r. Zakłady Ostrowieckie reprezentowane przez członków Zarządu dokonały notarialnie aktu darowizny działki na rzecz kościoła pw. NSJ, na której został on zbudowany.

Dekretem z 28 grudnia 1933 r. bp Włodzimierz Jasiński erygował nową parafię. Została ona wyodrębniona z parafii Szewna.

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze – Oddział im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Świętokrzyskim

Aleja 3 Maja 8

27-400 Ostrowiec Św.

tel. 505 444 874

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

strona internetowa: www.ostrowiec-radwan.pttk.pl

 

Oddział PTTK im. Mieczysława Radwana jest jednym z dwóch oddziałów PTTK działających w Ostrowcu Świętokrzyskim. Został powołany do życia 23 kwietnia 1975 roku jako Oddział Zakładowy przy Hucie im. Marcelego Nowotki. W momencie powstania skupiał blisko 400 osób w 9 kołach wydziałowych.

24 września 1983 r. Oddział przyjął imię Mieczysława Radwana. Wydarzeniu towarzyszyła sesja popularnonaukowa pt. „Życie i działalność Mieczysława Radwana”, zorganizowana w 70. rocznicę powstania Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Ostrowcu Św.

Patron Oddziału – Mieczysław Radwan był wybitnym konstruktorem, w latach 1920-1937 pracownikiem Zakładów Ostrowieckich, organizatorem i kierownikiem słynnego Biura Technicznego. Przyczynił się do reaktywowania w Ostrowcu w 1924 roku oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Za jego sprawą w 1926 r. zostało utworzone Muzeum PTK w Ostrowcu. Mieczysław Radwan był gorliwym propagatorem ochrony odkrytych w 1922 r. neolitycznych kopalni krzemienia w Krzemionkach, a także inicjatorem ochrony zabytków przemysłu i techniki. Z jego inicjatywy powstały oddziały PTK w Starachowicach, Końskich i Opatowie. Zainicjował i przez wiele lat prowadził badania na starożytnym hutnictwem świętokrzyskim. W okresie powojennym związał się z AGH, gdzie pracował naukowo.

Oddział zgodnie z celami statutowymi krzewi krajoznawstwo i turystykę oraz aktywne formy wypoczynku, podtrzymuje tradycje narodowe, pielęgnuje polskość, kształtuje postawy społeczne, upowszechnia wiedzę o przeszłości, współczesności oraz perspektywach rozwoju Polski, szerzy wiedzę ekologiczną, prowadzi działania na rzecz kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego.

Z powodzeniem przygotowuje i realizuje imprezy turystyczne i krajoznawcze: piesze, rowerowe, autokarowe i konne, a także organizuje odczyty oraz sesje popularnonaukowe prezentujące sylwetki wielkich postaci Ziemi Ostrowieckich oraz upowszechniające idee ochrony zabytków. Wszystkie one mają charakter otwarty.

Niegdyś wiodącym kierunkiem działalności Oddziału była turystyka piesza: nizinna i górska, aktualnie jest nią turystyka rowerowa. W jej ramach członkowie Oddziału organizują od 2005 r. w okresie od kwietnia do października cotygodniowe wycieczki „na dwóch kółkach”. Ponadto począwszy od 2004 r. opracowali i wyznaczyli w terenie ponad 300 km szlaków rowerowych, a także opracowali i wydali informatory o szlakach.

W 3-cim numerze „Browartu” został opublikowany artykuł o Mieczysławie Radwanie autorstwa Moniki Bryły-Mazurkiewicz. Stanowi on niemal dokładny zapis wykładu wygłoszonego przez Panią dr Marię Korzec podczas Seminarium Wspomnieniowego poświęconego prof. Radwanowi, które odbyło się 27 listopada 2009 r. na Akademii Górniczo-Hutniczej.

Czasopismo jest dostępne w siedzibie Oddziału PTTK im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Św., przy Alei 3 Maja 8 (II piętro).

W najbliższym czasie będzie je można także znaleźć na stronie internetowej www.gesta.com.pl

Zapraszamy do lektury

Dr Piotr Skwara urodził się 26 czerwca 1859 r. w Bodzechowie w rodzinie Tomasza i Eleonory Szklarskiej . Poślubił Amelię Rodys. Zmarł 19 maja 1926 r. Spoczywa ma cmentarzu przy ulicy Denkowskiej w Ostrowcu Św.

 

 

Składniki:

1,5 kg ziemniaków, 30 dag cebuli, 20 dag pieczarek, 3 jaja, 4 łyżki oleju, tarta bułka, łyżka majeranku, sól, pieprz, inne przyprawy według uznania

Sposób przygotowania:

Obrać ziemniaki. Połowę ziemniaków zetrzeć na miazgę, drugą połowę na drobne wiórki. Starte ziemniaki włożyć do dużej miski i wymieszać. Posiekać cebulę. Pieczarki drobno pokroić. Rozdrobnioną cebulę i pieczarki udusić na oleju. Do ziemniaków wbić jaja, uduszone pieczarki, cebulę, majeranek, sól, pieprz, przyprawy. Wszystko razem wymieszać. Dużą formę wysmarować tłuszczem i obficie obsypać bułką tartą. Do tak przygotowanej formy włożyć masę ziemniaczaną. Piec 75 minut w temperaturze około 150 stopni. Upieczoną babę ziemniaczaną wyłożyć na talerz. Podawać na ciepło z sosem grzybowym lub pomidorowym z dowolną surówką.

 

Smaczego

 

Burocorz – rodzaj placka wypiekanego w buraków cukrowych,

 

Jedną z najbardziej nawiedzanych przez duchy miejscowości obecnego powiatu ostrowieckiego jest wieś Chocimów w gminie Kunów.

Starsi mieszkańcy opowiadają, że przechodząc obok kapliczki św. Jana odczuwają czyjąś bliskość, jakiś dziwny chłód. Niektórzy twierdzą, że widzieli zjawę przechadzającą się po wsi – postać kobiety owiniętą jedwabnym szalem.

Swoje duchy ma także tutejszy dwór, onegdaj Popielów, Cichowskich, a na koniec Ośniałowskich. Wielu słyszało w budynku trzaskanie drzwi, skrzypienie podłóg, dziwne głosy. Mieszkańcy Chocimowa wiążą te dziwne zdarzenia z tragiczną śmiercią Gustawa Ośniałowskiego, właściciela dóbr chocimowskich, który popełnił samobójstwo w zakładzie psychiatrycznym, wyskakując przez okno.

W dworskim parku wśród potężnych lip wielu widziało także ducha Mariana Ośniałowskiego, poety, syna Marii z Cichowskich i Gustawa Ośniałowskich, również zmarłego śmiercią samobójczą. Zmarły na emigracji, pochowany w zbiorowej mogile, powraca w ciepłe letnie noce do rodzinnego domu.

 

Oskar Kolberg zapisał wraz z nutą pieśń zasłyszaną w Szewnie pod Ostrowcem w 1860 r.:

„Hej! Sandomierska ziemia /

Kto chce o niej wiedzieć /

Zeszłaby godzina /

Chciawszy opowiedzieć /

Sienna Wólka, Grabowiec /

Ćmielów, Denków, Ostrowiec /

Góry, Doły, Boleszyn /

Ćmielów, Denków, Kotarszyn / ..... /

Hej! Więzownica, Czajkowa /

Sucha Wola, Bukowa /

I Osiek miasteczko /

Bywaj zdrowa, Dzieweczko!”

 

Cmentarz parafialny w Szewnie usytuowany jest w pobliży kościoła pw. św. Mikołaja. Ma on kształt prostokąta. Jest zlokalizowany w centrum wsi, u zbiegu dwóch dróg: jednej prowadzącej do Ostrowca Św., drugiej do Gromadzic. To właśnie ta druga droga, prowadząca do Gromadzic, oddziela cmentarz od zespołu kościelnego (cmentarz rozpościera się po wschodniej stronie drogi w kierunku Gromadzic i południowej stronie drogi relacji Ostrowiec Św. – Nowa Słupia).

Szewieńska nekropolia jest jedną ze starszych w regionie (z 1798 r. pochodzi również cmentarz w Denkowie (Ostrowiec Św., osiedle Denków, przy ul. Ostrowieckiej), zaś cmentarz w Ostrowcu Św. przy ul. Denkowskiej z końca XVIII w.). Została założona w 1798 r., w związku z zarządzeniem wydanym przez Austriaków w 1795 r. zakazującym pochówków na cmentarzach kościelnych. Najstarszym obiektem, który pozwala datować czas jej powstania jest wysoki piękny kamienny krzyż, opleciony winną latoroślą. Stoi on na cokole o przekroju prostokąta zwieńczonym gzymsem, na zachodniej płaszczyźnie opatrzonym datą „ANO / 1798”.

W przeciągu ponad 200 lat istnienia szewieński cmentarz został kilka razy powiększony. W pierwszym okresie istnienia był stosunkowo nieduży i okolony drewnianym płotem. Inwentarz fundi instructi kościoła parafialnego w Szewnie spisany w 1838 r. podaje, że cmentarz „na chowanie ciał zmarłych za drogą do kościoła położony” rozpościerał się na powierzchni 60 prętów kwadratowych oraz że kiedyś był obwiedziony drewnianym parkanem, z którego pozostały jedynie szczątki. Z frontu od drogi posiadał on bramę murowaną ze „sztachetami i wrotami podwójnymi, z zamkiem bez klucza, tudzież sztachetami w przęsłach sześciu na podmurowaniu w słupy murowane, z ozdobnymi na wierzchu kamieniami, w liczbie sztuk dziesięć”.

Wykaz stanu cmentarzy grzebalnych przy kościołach w dekanacie kunowskim spisany za rok 1856 podaje: „Szewna – z fronu obmurowany cmentarz – dalej ogrodzony żerdziami tymczasowo, korespondencja z władzami rozpoczęta co do dalszych murów. Cmentarz tu jest poradnie utrzymany”

Za czasów probostwa ks. Grynfelda, a więc w okresie pomiędzy rokiem 1838, a 1883, cmentarz został powiększony i zyskał nowe ogrodzenie. Inwentarz sporządzony w 1887 r. podaje, że szewieńska nekropolia liczyła „ze cztery morgi”. Z trzech stron była otoczona murem, a z czwartej strony tj. „od strony drogi”, czyli od zachodu posiadała ogrodzenie na wysokiej podmurówce wykonane z żelaznych przęseł umieszczonych w murowanych słupach. Z tej strony znajdowała się żelazna brama zamykana na kłódkę. „Ogrodzenie to staraniem śp. ks. Gryndelda zrobione, wygląda pięknie i niemało świetności miejscu temu dodaje” zapisano w inwentarzu.

 

Z inicjatywy Tadeusza Krawętkowskiego od 2004 r. PTTK – Oddział im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Św. rozwija turystykę rowerową poprzez organizację imprez „na dwóch kółkach” oraz wyznaczanie szlaków rowerowych.W 2009 r. przy Oddziale powstał Klub Turystyki Rowerowej.

Od kwietnia do października w każdą niedzielę organizuje on dwie imprezy rowerowe: wycieczkę i „spacer rowerowy”.

 

Plan imprez „na dwóch kółkach” –

 

 

strona www.radwan-ostrowiec.pttk.pl

Kościół parafialny pw. św. Mikołaja w Szewnie jest trzecią z kolei świątynią szewieńską. Pierwszy kościół miał zostać ufundowany w połowie XIII w. przez biskupa Prandotę. Jego istnienie zostało potwierdzone w 1326 r., a potem w 1440 r. Był to kościół parafialny, drewniany, poświęcony czci św. Mikołaja.

W pierwszej połowie XVII w. świątynia została rozebrana, a pochodzące z niej drzewo posłużyło do postawienia budynku szkoły. W 1652 r. wybudowano nowy kościół, tym razem murowany. W okresie potopu szwedzkiego, w 1657 r., został on złupiony i podpalony, zaś ołtarz i tabernakulum sprofanowane. Trud odbudowy kościoła podjął nowy proboszcz ks. Jan Hilary Kasztulski z Szewny. W 1741 r. kościół szewieński został konsekrowany przez ks. bpa Michała Kunickiego.

Niedługo potem świątynię rozebrano, ponieważ była „bardzo mała, ciemna, nikczemna, bez grobów, bez kaplic, bez naw bocznych, wieży, facjaty”. Na jej miejscu postawiono nową, ufundowaną przez ks. Sebastiana Pisulewskiego, proboszcza szewieńskiego, kanonika opatowskiego i sandomierskiego. Projekt nowego kościoła wykonał ks. Józef Karśnicki (właściwie Józef Karsznicki), ze skasowanego w tym czasie zakonu jezuitów. Zaprojektował on nie tylko samą świątynię, ale także całą przestrzeń wokół niej. Wykonał projekty dwóch wikarówek połączonych schodami, plebanii, domu służby kościelnej oraz otoczenia. W ten sposób stworzył bardzo ciekawy przykład zespołu kościelnego uformowanego na planie krzyża. Dłuższe jego ramię to: świątynia i plebania, zaś krótsze to wikarówki, ustawione w północno-zachodnim i południowo-zachodnim narożniku cmentarza kościelnego, oraz łączące je schody, prowadzące do ogrodu, gdzie stoi plebania. Poza głównym trzonem znajduje się dom służby kościelnej (w późniejszym okresie zwany domem zakonnic), który również wchodzi w skład szewieńskiego zespołu kościelnego. Całe założenie jak i poszczególne budynki, utrzymane są w stylu późnobarokowym.

Do robót przystąpiono w 1775 r., o czym świadczy data wyryta na cokole świątyni. Budowę kościoła nadzorował ks. Józef Karśnicki. Zatrudnieni przy niej byli: murmajster – jezuita Mikołaj Pawłowski, cieśla Sebastian, poddany z dóbr księży dominikanów klimontowskich, który wykonał dach i hełmy wież, stolarz - Franciszek Miler z Sandomierza, malarz - Walenty Michnowski z Sandomierza.

Kościół został ukończony w 1777 r. Stanowi go obiekt orientowany, trójnawowy, bazylikowy. Od zachodu znajdują się dwie wieże z kruchtami w przyziemiach. Od północy i południa na przedłużeniu naw bocznych są umiejscowione: zakrystia i skarbczyk. W części wschodniej kościoła, na osi prezbiterium, znajduje się ośmioboczna kaplica tzw. kapłańska część prezbiterium z ołtarzem głównym. We wnękach ścian kaplicy umieszczone są obrazy przedstawiające św. Mikołaja jako szafarza sześciu sakramentów. Siódmy, Najświętszy Sakrament zawarty jest w tabernakulum. Ołtarz główny, stojący pośrodku kaplicy, ma formę mensy z Arką Przymierza, z dużymi posągami dwóch cherubinów. Pod kapłańską częścią prezbiterium urządzona jest kaplica Grobu Chrystusa. Prawdziwą chlubą szewieńskiej świątyni jest rokokowa polichromia ścienna z ok. 1780 r., przemalowana i znacznie uzupełniana w drugiej połowie XIX w.

1

Przydrożna figura św. Jana Nepomucena z 1804 r. fundacji Rozalii i Franciszka Drozdowskich;

lokalizacja - przy remizie strażackiej w centrum Chmielowa

Dwór w Rudzie pochodzi najpewniej z XVIII wieku. Później był wielokrotnie przebudowywany, w XIX i XX w.

W latach 1760-1782 na stałe mieszkał w nim Franciszek Ksawery Korwin Kochanowski, fundator kościoła, wraz z rodziną. W XX w. należał do Olszowskich i Druckich-Lubeckich. W międzywojniu i w czasie okupacji niemieckiej mieszkała w nim Maria Teresa z Druckich-Lubeckich, z pierwszego małżeństwa hrabina Leonowa Broel-Plater, a z drugiego Janowa Sobańska; opuściła go w 1944.

Po wojnie do dworu wprowadziła się szkoła i posterunek milicji. Były tu także: areszt i mieszkanie kierownika szkoły.

W latach 50. XX w. obiekt dwukrotnie stawał w płomieniach i był odbudowywany. W 1956 r. został zelektryfikowany, a w latach 60. powiększony o skrzydło.

Z biegiem lat budynek opuścił posterunek Milicji Obywatelskiej, zaś szkoła podstawowa pozostała w nim na długo, bo aż do likwidacji w 2011 r. Aktualnie budynek stanowi własność prywatną.

Dwór jest budynkiem murowanym, parterowym, niepodpiwniczonym, nakrytym dwu- i czterospadowym dachem. Cechuje go symetryczny układ z centralnie umieszczonym gankiem. Składa się on z korpusu głównego, wzniesionego na planie długiego prostokąta, do którego przylegają dwa prostokątne w rzucie alkierze. Obiekt zdobi od frontu murowany kolumnowy portyk.

Dwór staropolskim zwyczajem jest „orientowany na godzinę jedenastą”. Elewacje są otynkowane (bielone), na cokołach, a alkierze oszkarpowane.

Dwór stoi w otoczeniu 2-hektarowego parku, ograniczonego od strony wschodniej doliną Kamiennej, a od strony południowej i zachodniej murem. Wjazd na jego teren prowadzi od zachodu, przez bramę. Do dworu prowadzi aleja obsadzona topolami.

Niegdyś w południowo-zachodnim narożniku parku wznosiły się wozownia i stajnia, w północno-wschodniej części rozpościerał się warzywnik, a przed gankiem gazon obsadzony kwiatami.

Dwóra

Marian Ośniałowski, a właściwie Woyna-Ośniałowski herbu Trąby, przez bliskich zwany pieszczotliwie Rysiem, urodził się w 1920 r. w dworze w Chocimowie.Tu też spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Zakończywszy edukację domową, kształcił się w gimnazjach: w Rabce i Krakowie.

Po wojnie starał się znaleźć dla siebie miejsce w życiu. Próbował sił jako aktor, pracował jako asystent reżysera i pracownik techniczny w teatrze. Scena go jednak rozczarowała. Porzucił ją więc ostatecznie. Przez pewien okres pracował fizycznie, jako murarz na budowie, a nawet tragarz. W końcu zajął się twórczością literacką, przede wszystkim poezją. Trudnił się także dziennikarstwem i tłumaczeniami. Związał się z prestiżowym pismem Współczesność. W 1961 r. otrzymał roczne stypendium we Francji. Po upływie tego czasu postanowił pozostać na obczyźnie. Wybrał życie emigranta. We Francji Ośniałowski podejmował się różnych prac, głównie fizycznych. Nie zarzucił jednak całkowicie twórczości literackiej. Związał się kilkoma pismami emigracyjnymi. Zaczął drukować w "Kulturze" u Giedroycia, a ponadto w "Kontynentach" i londyńskich "Wiadomościach".

W grudniu 1966 r. Marian Ośniałowski popełnił samobójstwo zażywając barbiturany, przy produkcji których pracował. Policja francuska znalazła jego ciało na ławce w Lasku Bulońskim. W kieszeni marynarki miał karteczkę z imieniem i nazwiskiem oraz prośbą, aby pochować go w zbiorowej mogile dla najuboższych. Tak też uczyniono, zgodnie z ostatnią wolą zmarłego, przez co nikt z rodziny nie wie, gdzie spoczywają jeszcze szczątki. Miał wówczas 46 lat.  

Na południowym skraju wsi Ruda Kościelna stoi kościół parafialny pod wezwaniem Zaślubin Najświętszej Marii Panny.

Został on wzniesiony w latach 1769-1776 na gruntach dworskich przez Franciszka Ksawerego Korwin Kochanowskiego, który „upiększył go i zaopatrzył we wszystko, co trzeba, a więc sprawił aparata, bieliznę, srebra, księgi liturgiczne, wystawił plebanię i budynki gospodarcze”. Uzyskawszy pozwolenie od dziedzica wsi, hrabiego Jacka Małachowskiego, kanclerza wielkiego koronnego, przeznaczył na uposażenie proboszcza z majętności dworskich kilka łanów gruntu, w tym place, ogrody, pola i łąki oraz zapisał w aktach grodzkich starościńskich sandomierskich 3000 złotych na 5% umieszczone na dobrach rudzkich. Tym sposobem Małachowski stał się współtwórcą nowego kościoła.

Konsekracji świątyni pod wezwaniem Zaślubin Najświętszej Marii Panny dokonał 28 sierpnia 1776 r. biskup krakowski Kajetan Sołtyk.

Rudzki kościół jest odwrotnie orientowany, to jest na zachód. Stanowi go obiekt drewniany, o konstrukcji zrębowej. Budowlę wzniesiono z ciosanych belek sosnowych. Posadowiono ją na dużych głazach umieszczonych pod narożnikami i otynkowanej ceglanej podmurówce. 
Kościół składa się z jednej, prostokątnej nawy i węższego, wydłużonego, trójbocznie zamkniętego prezbiterium. Od strony północnej i południowej do świątyni przylegają dwie prostokątne zakrystie, wbudowane pomiędzy nawę a prezbiterium. Jedna z nich (od północy) pełni obecnie funkcję kruchty.

Po stronie wschodniej znajduje się kwadratowa, murowana kruchta. pochodząca z lat 60. XIX w. Nawa i prezbiterium są nakryte osobnymi, dwuspadowymi dachami z wysuniętymi okapami. Nad wschodnią częścią nawy umieszczona jest sygnaturka.

21 marca 2004 r. przypadała 100. rocznica urodzin ks. Marcina Popiela. Tego dnia, z udziałem księży biskupów, kapłanów z dekanatów ostrowieckiego i szewieńskiego, księży współpracowników ks. Marcina, sióstr zakonnych, przedstawicieli władz gminy, powiatu i województwa, rodziny Popielów z Kurozwęk, licznej rzeszy wiernych, rozpoczęła się główna uroczystość jubileuszowa. Przewodniczył jej bp Edward Materski. Homilię wygłosił dawny wikariusz ks. infułata bp Adam Odzimek. Dla upamiętnienia jubileuszu został poświęcony medalion z wizerunkiem ks. Marcina Popiela i okolicznościowym napisem, zaprojektowany i wykonany przez Tadeusza Kurka. Odsłonięcia medalionu dokonał Jan Marcin Popiel, bratanek księdza. W ramach obchodów postanowiono otworzyć poświęconą mu izbę pamięci. Na jej miejsce obrano wikarówkę, w której mieszkał ks. Marcin Popiel. Po remoncie w latach 2004-2005 ks. Florian Rafałowski 24 lipca 2005 r. otworzył izbę pamięci w odnowionej wikarówce, a bp Edward Frankowski dokonał jej poświęcenia. Uroczystość uświetniła orkiestra z Ostrowca Św. Prace przy urządzaniu izby pamięci oraz remoncie wikarówki były częściowo finansowane z ofiar parafian. Wydany został folder z historią Szewny, życia i działalności ks. Marcina Popiela. Duży udział w przedsięwzięciu miało Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Szewny im. ks. M. Popiela „Sulima”, powołane do życia jesienią 2004 r. W izbie pamięci są zgromadzone pamiątki po ks. Marcinie Popielu, a wśród nich: książki, sutanna, ornaty, księgi liturgiczne, przedmioty codziennego użytku itp.
Wikarówka


Nieistniejąca obecnie miejscowość, a także przyległość w dobrach ziemskich Mnichów (Mychów), przyłączona u schyłku XIX w. do dóbr chmielowskich;

zlokalizowana na terenie wsi Mychów i Świrna;

8 września 1945 r. w wąwozie koło Żurawki Urząd Bezpieczeństwa w Kielcach zamordował sześciu żołnierzy AK i WiN. Byli to:

Stanisław Dziura ps. Sokół

Władysław Lachowski ps. Sęp

Edward Mazan ps. Śmiały

Tomasz Pochylski ps. Tom

Ignacy Stanecki ps. Stanowczy

Stanisław Włodarski ps. Sęp

Zamordowanych upamiętnia tabliczka umieszczona na krzyżu misyjnym przy kościele św. Barbary w Mychowie, uroczyście odsłonięta 8 września 2002 r.

500 metrów na północny-zachód od skraju wsi Wiktoryn w gminie Ćmielów znajduje się cudowne źródełko zwane Studzienką Zygmuntowską. Miało ono powstać w 1606 roku podczas tak zwanego rokoszu Zebrzydowskiego. Według legendy, w owym czasie, na jednym ze wzgórz ćmielowskich, w lasach w pobliżu Glinian, w odległości kilku kilometrów od doliny rzeki Kamiennej, stacjonowały oddziały królewskie Zygmunta III. Wojska rokoszan dowodzone przez wojewodę sandomierskiego Mikołaja Zebrzydowskiego odcięły im dostęp do wody. Jej brak szybko dał się odczuć. Konie wojska królewskiego zaczęły padać z pragnienia, a wycieńczeni żołnierze nie mieli siły, by ruszyć do walki. Towarzyszący wojsku, królewski spowiednik i kaznodzieja, jezuita, ksiądz Piotr Skarga widząc co się dzieje, zaczął gorąco modlić się i prosić Opatrzność o pomoc. Podczas pacierza ukazała mu się Matka Boża i wskazała miejsce, w którym znajduje się woda. Ksiądz nie namyślając się długo wziął do ręki rylec i zrobił nim dziurę w ziemi. W ciągu kilku minut z zagłębienia zaczęła wypływać woda tworząc niewielkie źródełko. Żołnierze królewscy ugasili w nim pragnienie, napoili swe konie, po czym ruszyli do walki, która przyniosła im zwycięstwo, zadając dotkliwy cios rokoszanom. 

Na część króla Zygmunta III źródełko zostało nazwane Studzienką Zygmuntowską. Wytryskająca z niego woda zasłynęła wkrótce jako cudowna, odznaczająca się właściwościami uzdrawiającymi. Wierzono, że ma zbawienny wpływ na wzrok, ponadto leczy wrzody, krosty, rany, kołtuny i inne słabości. Przywiedzeni sławą cudownej wody z Zygmuntowskiej Studzienki przybywali po nią nie tylko okoliczni włościanie, ale również mieszkańcy odległych stron. Miała ona być ponoć wożona nawet do Lwowa. 

Gdy dawny właściciel gruntów sąsiadujących ze źródełkiem, Strzyglec (Strzygielec), nie chcąc aby ludzie gaszący w nim pragnienie i pojący zwierzęta niszczyli mu zasiewy, zasypał je... – oślepł wraz z żoną. Po kilku latach przyśniła mu się Matka Boża i nakazała odkopać studzienkę. Strzyglec wykonał polecenie Maryi, przemył „cudowną wodą” oczy i wkrótce wspólnie z małżonką odzyskał wzrok. 

W grudniu 1905 r. o istnieniu źródełka dowiedział się od okolicznych mieszkańców, a także z dzieła „Historyczno-statystyczne opisy miast starożytnych w ziemi sandomierskiej leżących” pióra Jana Nepomucena Chądzyńskiego, wybitny regionalista, ksiądz Jan Wiśniewski, wówczas wikary ćmielowskiej parafii. W następnym roku, w 300. rocznicę „cudu Skargi” wystawił przy Studzience Zygmuntowskiej figurę Marii Panny Niepokalanej, na której zamieścił napis objaśniający okoliczności powstania źródełka. 

Jedno z lokalnych podań mówi, że wodą tą krzepili się legioniści Piłsudskiego, toczący boje z Rosjanami, między innymi o Redutę Tarłowską. 

 

Jan Rybkowski

Rybkowski1

(1912-1987)

 

 

Jan Rybkowski należy bez wątpienia do najwybitniejszych osobistości polskiej kinematografii. Był reżyserem, scenarzystą i scenografem.

Urodził się 4 kwietnia 1912 r. w osadzie Bolesławów, włączonej w 1916 r. do Ostrowca. Naukę na poziomie elementarnym odbył w szkole powszechnej w Częstocicach, którą ukończył w 1926 r. W międzyczasie przez rok uczęszczał do liceum im. Joachima Chreptowicza w Ostrowcu. W latach 1926-31 kształcił się w Szkole Sztuk Zdobniczych w Poznaniu. Służbę wojskową odbył w podchorążówce w Kielcach na słynnej Bukówce.

Jan Rybkowski od wczesnych lat zaczął zdradzać zainteresowanie sztuką. Miał artystyczną duszę. Pociągała go scena. Karierę rozpoczął od pracy w teatrach w: Częstochowie, Warszawie, Łodzi, gdzie dbał o scenografię. Jeszcze w międzywojniu nawiązał pierwsze kontakty z kinematografią. W 1947 r. uzyskał uprawnienia reżysera teatralnego. W tym samym roku podjął pracę w filmie i to właśnie ten gatunek sztuki stał się dominujący w jego dalszej twórczości.

Jan Rybkowski, zwany w środowisku filmowym „Rybą”, pomimo chorobliwego roztargnienia, kłopotów z dysleksją i dysgrafią, odznaczał się niezwykłą pracowitością, profesjonalizmem i twórczą płodnością. Jego spuścizna filmowa jest imponująca i różnorodna. Obejmuje kilkadziesiąt filmów, które trafiły na duży ekran, a także kilka seriali telewizyjnych. Wśród nich są: filmy kostiumowe, dramaty wojenno-okupacyjne i z okresu tworzenia „władzy ludowej”, filmy psychologiczne, fabularne i komediowe. Odznaczają się one biegłością warsztatową i doborową obsadą, wśród której były takie gwiazdy polskiej kinematografii jak: Hanna Bielicka, Beata Tyszkiewicz, Andrzej Łapicki, Leon Niemczyk, Gustaw Holoubek, Anna Nehrebecka, Emilia Krakowska, Władysław Hańcza, Grażyna Barszczewska. Jan Rybkowski angażował do swych filmów nie tylko znanych aktorów, ale także promował młode talenty. Dwukrotnie sam spróbował sił jako aktor, wcielając się w epizodyczne postacie.

Na wysokim wzgórzu, naprzeciw kościoła, stał niegdyś zamek Rawitów. Jego fundatorem był zapewne Prandota – kasztelan sandomierski, a następnie kasztelan krakowski, syn kasztelana krakowskiego Warsza.
Ks. Jan Wiśniewski na początku XX w. pisał w „Dekanacie iłżeckim”, że z fundamentów owego zamku miejscowa ludność do niedawna jeszcze brała kamień do stawiania budowli gospodarskich.
Badania archeologiczne przeprowadzone w październiku 1973 r. przez Iwonę Dąbrowską i Rytę Kozłowską z Warszawy wykazały, że na Górze Zamkowej, stał gród który posiadał wał obronny zbudowany z piaskowca łączonego zaprawą wapienną. Znalezione fragmenty naczyń, żelaznej ostrogi, żelaznego grotu strzały, pozwoliły datować obiekt na wiek XIII i XIV. Potwierdziły także, że m.in. kamień z rozbieranego muru zamkowego posłużył jako budulec przy wznoszeniu kościoła św. Barbary.
 
Kościół w Mychowie 6aa
 
„Jest w Bodzechowie na łąkach kolumna bociana
Niepowtarzalna.
W czworakach żyją ludzie pracujący w ziemi.
Po dworze Kotkowskich zostały piwnice (…)
Jest w Bodzechowie kolumna bociana
Na łąkach pasą się krowy od obór zalatuje gnojem
Nad starymi drzewami polskiej kultury” (Ryszard Miernik, Kolumna bociana, Kielce 1993, s. 140, 142)
 

KOLUMNA BOCIANA

W Bodzechowie, na wschód od ulicy Szosik, za stadionem sportowym, na terenie rolnym pokrytym działkami, wznosi się Kolumna Bociana. Na południowy-zachód od niej znajdują się pozostałości dawnych zabudowań dworskich Małachowskich, Kotkowskich, a na koniec Jankowskich.

Kolumna Bociana została wybudowana w II połowie XIX wieku. Jak głoszą przekazy, Kotkowscy zapragnęli urozmaicić krajobraz wokół swego domostwa, zwabiając w jego pobliże bociany. Postanowili więc wybudować dla ptaków kolumnę, na której mogłyby zbudować gniazdo. Tak też się stało. Do dziś bociany gniazdują w tym miejscu.

Ta osobliwa budowla, o podstawie koła, ma około 10 m wysokości. Do jej budowy użyto cegły.

Kolumna Bociana została utrwalona w literaturze, między innymi przez Ryszarda Miernika, który nazywa ją „niemym pastuchem”.

Wincenty Sebastian Reklewski przyszedł na świat w Mirogonowicach. Wg relacji córki, Zofii Reklewskiej-Braun było to w 1876 r. Krzysztof Jasiewicz w „Liście strat ziemiaństwa polskiego” podaje z kolei, że urodził się on 4 września 1877 r. Pochodził z rodziny ziemiańskiej od wieków zasiedziałej na ziemi sandomierskiej, pieczętującej się herbem Gozdawa. Jego rodzicami byli: Jan i Konstancja z baronów Horochów.

Wincenty Reklewski ukończył gimnazjum w Radomiu oraz wydział rolniczy na UJ. Po studiach osiadł w Mirogonowicach i zajął się gospodarowaniem.

W 1905r., gdy wybuchła wojna rosyjsko-japońska, został zmobilizowany i wcielony do armii carskiej.

Po wojnie powrócił do Mirogonowic i do dawnych zajęć. Wyspecjalizował się w hodowli koni na potrzeby wojska oraz w sadownictwie. Miał opinię wzorowego gospodarza, pracowitego i oszczędnego. Interesował się nowościami rolniczymi dotyczącymi nowoczesnych metod uprawy roli i hodowli zwierząt. Sam zarządzał majątkami oraz prowadził ich dokumentację. Jego dobra jako nieliczne w woj. kieleckim nie były zadłużone. Obejmowały one posiadłości ziemskie w Mirogonowicach, we Wronowie, Kowalowicach, Czajęcicach, Kuninie, Linowie, Szwarszowicach i Wojciechowicach. Ponadto w rękach Reklewskiego były: dwa młyny i piekarnia w Kuźni (Ostrowiec Św.) oraz sklepy i dom w Ostrowcu Św., a ponadto dom w Warszawie. „Kalendarz – informator firm chrześcijańskich w Ostrowcu Świętokrzyskim na rok 1939 r.” wymienia należące do Reklewskiego zakłady: młyn wodno-motorowy „Kuźnia” polecający mąkę żytnią i pszenną wysokiej wartości we wszystkich gatunkach oraz piekarnię mechaniczną „Kuźnia”, a ponadto sklepy własne przy Rynku, ul. Sienkiewicza, ul. Okólnej, ul. Kilińskiego, Alei 3 Maja, Kuźni.

Reklewski miał poglądy konserwatywne. Był rozmiłowany w historii Polski. Jego dewiza życiowa brzmiała „Miłość do ziem najwyższą wartością”.

150 lat temu, we wrześniu pamiętnego roku 1863 w Brzóstowej nieopodal Ćmielowa, w tamtejszym dworze przyszedł na świat Marian Raciborski – ojciec polskiej paleobotaniki i jeden z pionierów ruchu ochrony przyrody w Polsce. Przypominamy postać tego wybitnego naukowca - naszego krajana, który zajmuje poczesne miejsce w historii polskiej biologii.

Z inicjatywy prof. Jana Samsonowicza, którego pomysł podchwycił i urzeczywistnił Mieczysław Radwan, członkowie Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Ostrowcu ufundowali swojemu sławnemu krajanowi w hołdzie tablicę pamiątkową z napisem: „Pamięci Mariana Raciborskiego, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, ur. 16 IX 1863 r. we wsi Brzóstowa, zmarłego w Zakopanem 24 III 1917 r., gorącego patrioty, światowej sławy przyrodnika, który dobrze zasłużył się nauce zgłębiając tajniki życia roślin, tablicę tę poświęca Polskie Towarzystwo Krajoznawcze”. Jej projekt wykonał brat Mieczysława Radwana – Wacław Teofil Radwan, absolwent Szkoły Handlowej i Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, w późniejszych latach znany dekorator i opiekun zabytków kultury materialnej. Tablicę umieszczono na dzwonnicy kościoła w Ćmielowie, gdzie znajduje się do dziś. Została ona uroczyście odsłonięta 14 września 1930 roku. Z tej okazji w Ostrowcu odbyła się sesja naukowa, w której brali udział przedstawiciele Polskiej Akademii Umiejętności oraz naukowcy reprezentujący kilka ośrodków akademickich, w tym prof. Władysław Szafer, prof. Seweryn Dziubałtowski, Szymon Wierdak, Piotr Wiśniewski, Jan Karpowicz, Bolesław Hryniewiecki. Na tę okoliczność ostrowiecki Oddział PTK wydał drukiem broszurę autorstwa Mieczysława. Radwana pt. „O pomnik prof. Mariana Raciborskiego”. 

Na ostrowieckim rynku wydawniczym pojawiła się monografia kościoła i parafii Najświętszego Serca Jezusowego.

Niniejsza publikacja ma związek z przypadającymi w latach 2012-2013 obchodami rocznicowymi kościoła i parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego w Ostrowcu Świętokrzyskim. W październiku 2012 roku minęło bowiem 80 lat od ukończenia budowy kościoła i jego konsekracji. W 2013 r. przypada jubileusz erygowania parafii na mocy dekretu ks. biskupa Włodzimierza Jasińskiego z grudnia 1933 r.

Przedłożona praca, zamknięta na 150ciu stronach, obejmuje historię kościoła i parafii. Zawiera opis kościoła zewnętrz i wewnątrz, jak również obiektów znajdujących się w obrębie cmentarza kościelnego. Nie pomija niemych znaków pobożności, czyli przydrożnych krzyży i figur z terenu parafii. Obrazuje zarówno życie parafialne jak i świeckie społeczności parafialnej. Dostarcza informacji o wspólnotach parafialnych, a także miejscowym szkolnictwie. W książce wymienieni są wszyscy proboszczowie, a także wikariusze i prefekci oraz siostry zakonne związani ze wspólnotą, a także księża-rodacy. Osobne rozdziały poświęcono inż. Mieczysławowi Iwaszkiewiczowi – głównemu fundatorowi kościoła oraz technikowi Tadeuszowi Rekwirowiczowi – jego architektowi.

Książka jest do nabycia w kancelarii parafialnej w cenie 47 zł.