Twarz galeryjki

Twarzą galeryjki jest Mirosław Lipiec, ostrowczanin, od kilku lat zamieszkały w Janiku. Człowiek niezwykle aktywny i realistycznie patrzący na świat. Ukończył ostrowieckie Technikum Hutniczo-Mechaniczne, zyskując tytuł technika elektronika, a następnie Wyższą Szkołę Informatyki Stosowanej w Warszawie. Od kilku lat prowadzi biuro doradcze. Jego pasją jest neuroekonomia, czyli dziedzina zajmująca się badaniem przyczyn oraz prognozowaniem przyszłych zachowań ludzkich w sferze ekonomii. Ta fascynująca nauka stanowi połączenie psychologii, neurobiologii i ekonomii. Jest ona stosunkowo młoda, bo jej początki datuje się na rok 1990.

- Staram się zrozumieć istotę procesu podejmowania decyzji finansowych w dzisiejszym dziwnym świecie, wyjaśnić, dlaczego tak często niepoprawnie oceniamy ryzyko i dlaczego jesteśmy zbyt pewni siebie gdy chodzi o decyzje inwestycyjne – mówi Mirosław Lipiec. – Zależy mi, aby przekazać coś co jest bardzo trudne – jak być jako jednostka pewnym swoich wyborów, nie dawać się reklamom, psychologii tłumu i nijakości.

Mirosław Lipiec jest aktywny na niwie społecznej. Współpracował z warsztatami terapii zajęciowej i szkołami specjalnymi. Aktualnie działa w Stowarzyszeniu Ziemi Janickiej „Zgoda”, gdzie włącza się w organizację festynów czy imprez sportowych. Ubolewa, że ostatnio na działalność społeczną ma coraz mniej czasu. Ale praca zawodowa i prowadzenie galeryjki pochłania mnóstwo energii i czasu.

 

Pomysł zrodzony z marzeń

Skąd wziął się pomysł na założenie i prowadzenie galeryjki? Z marzeń!

Pan Mirosław Lipiec choć mocno stąpa po ziemi, ma głowę pełną marzeń, planów. I powoli, acz sukcesywnie je realizuje. Choć wiele rzeczy nie przychodzi łatwo, nie poddaje się. Bo tylko z rzeczy, które rodzą się w bólach powstaje coś wspaniałego, tylko trudna praca daje zadowolenie.

Pan Mirek jest osobą bardzo pogodną, ciepłą, uśmiechniętą, pozytywnie patrzącą na świat. Optymista w każdym calu. Nie używa słów „muszę”, „trzeba”, „należy”, ale „CHCĘ”. Po prostu mu się chce. Może właśnie w tym tkwi jego sukces!

Pan Mirek od dawna marzył o stworzeniu miejsca, które prezentowałoby wszechstronność świętokrzyskich artystów, rzemieślników i rękodzielników. Pragnął ocalić ludzkie umiejętności, zainspirować ludzi do pracy twórczej, bo jak podkreśla piękno jest w każdym z nas, w każdym przedmiocie. Chciał sprawić, żeby na ziemi świętokrzyskiej ginące zawody nie zaginęły, aby twórcy ludowi wciąż tworzyli czerpiąc inspirację ze swej krainy, by rękodzielnicy nie należeli do wymarłej grupy zawodowej. I to mu się udało!

- Nasza galeryjka pokazuje, jak bardzo ludzie ze świętokrzyskiego są zdolni, jak wiele mają pasji i jak chętnie się nimi dzielą z innymi – podkreśla. - W tym czarodziejskim miejscu urzeczywistniamy ludzką wyobraźnię, przyjmujemy  zamówienia na oryginalne pomysły: od portretów po ręcznie wykonane rzeźbione piece kaflowe. Najważniejsze by Duch Świętokrzyskiego dotarł tam, gdzie nam się zamarzy. Prezentujemy i promujemy nasze regionalne dziedzictwo. Pokazujemy wyroby znanych regionalnych artystów i rzemieślników oraz promujemy nieznanych rękodzielników. Przy okazji mamy nadzieję „pobudzić drzemiące talenty” niezależnie od początkowych numerów PESEL. Każdy odwiedzający może kawałek duszy, serca i cennego czasu artysty świętokrzyskiego zabrać ze sobą.

 

Rodzinne przedsięwzięcie

Panu Mirkowi olbrzymią pomocą służy rodzina. Galeryjka to przedsięwzięcie rodzinne. Mama, siostra, żona, syn – pomagają na każdym etapie pracy. Gdyby nie ich wsparcie, słowa otuchy, rady, niewiele udałoby się zdziałać. To oni pomagają urzeczywistnić Panu Mirkowi marzenia.

Pani Elżbieta, czyli mama Pana Mirka – jak przystało na nestorkę rodziny – dogląda całości.

Pani Aneta, czyli żona Pana Mirka – w galeryjce spędza po kilka- kilkanaście godzin tygodniowo. Pomaga popołudniami i w soboty. Wspólnie z mężem jeździ na jarmarki, pikniki, różnego rodzaju imprezy, na których prezentowane są wyroby rzemieślnicze czy rękodzielnicze. W pierwszych dniach sierpnia byli na Jarmarku Dominikańskim w Tarnobrzegu, potem na Dniach Ożarowa, Dniach Opatowa, Dożynkach Powiatowych.

Siostra Pana Mirka – Małgorzata – podrzuca pomysły, inspiruje. Jest osobą bardzo energiczną i twórczą.

- Małgosia ma artystyczną duszę i jest uzdolniona manualnie. – Wszyscy, którzy ją znają, twierdzą, że bardziej po niej niż po mnie spodziewaliby się otwarcia galeryjki – podkreśla Pan Mirek.

Najmłodszy członek rodziny, Mirek junior, pomimo swego wieku – a jest uczniem szkoły podstawowej – pochwala pasję rodziców, babci i cioci. Kiedy tylko jest to możliwe razem z nimi zagłębia się w tajniki kultury i sztuki. Uczestniczy w wielu imprezach kulturalnych. Pewnym krokiem wkracza w niezwykły świat rzemiosła, rękodzieła i sztuki ludowej.

Galeryjka, jest przedsięwzięciem bardzo czasochłonnym, ale o dziwo sprawiła, że cała rodzina spędza ze sobą dużo czasu.

 

Twórcy wizerunku galeryjki

Twarzą galeryjki jest Pan Mirek i jego bliscy oraz przesympatyczna Edytka, która dba o klientów. Ale na wizerunek tego niezwykłego miejsce mają wpływ przede wszystkim prezentowane wyroby i ich Twórcy.

Mirek nawiązał współpracę z kilkudziesięcioma osobami z całego województwa. Wśród nich są rzemieślnicy, rękodzielnicy, twórcy ludowi i uznani artyści.

Szczególnie zależało mu na dotarciu do ludzi mało znanych, znanych jedynie w swojej wiosce, miasteczku, nieodkrytych, tworzących dla siebie i najbliższych, niezrzeszonych, często nierozumianych przez środowisko, outsider’ów.

Niektórych trzeba było długo namawiać do współpracy, przekonywać, nie pchali się do wielkiego świata, nie zabiegają o blichtr, uznanie. Mówili, że robią to co robią, bo kochają to, ot i wszystko.

- W Maruszowie mieszka Edward Ziarko, emerytowany górnik. Na swojej posesji stworzył mini skansen. Jest tam dom mieszkalny z Babą Jagą na dachu, chata bogatego chłopa, stodoła kryta strzechą, karczma, szkoła. Wszystkie obiekty są wyposażone w meble, sprzęty i przedmioty, których niegdyś używano. Edward Ziarko, poza tym że jest zafascynowany historią i etnografia, jest także rzeźbiarzem-amatorem. Wśród zabudowań stoją wykonane przez niego kompozycje z korzeni, pni, konarów, kamienia i innych tworzyw. Poza rzeźbą wykonuje także obrazy. Wspaniały, skromny człowiek – opowiada Pan Mirek prezentując wykonane przez niego rzeźby z kory.

Do współpracy Pan Mirek pozyskał także uznanych twórców; artystów posiadających autorskie pracownie, wystawiających, mających swoją klientelę. Reprezentantem świętokrzyskiej artystycznej bohemy jest Jerzy Jarmołowicz, artysta-ceramik, absolwent ASP w Warszawie, który wraz z żoną we wsi Lechów prowadzi pracownię ceramiki. Zajmuje się produkcją kafli piecowych, wykonuje obrazy malowane na ceramicznych płytkach ściennych, piece kaflowe ręcznie zdobione, ceramikę użytkową. To właśnie dziełem Jerzego Jarmołowicza jest prezentowany w galeryjce, w centralnym miejscu, komplet filiżanek.

Swoje rzeźby w drewnie i kamieniu w galeryjce prezentują Eugeniusz Cierluk z Kunowa, Grzegorz Tyrała z 15-letnim synem Przemkiem, Kazik Kapeć, Jarek Gryz i wielu innych.

Przykuwające uwagę wypalane w desce obrazy przedstawiające ostrowieckie pejzaże są dziełem Mieczysława Siepietowskiego.

Prezentowane wyroby ze słomy wyszły spod ręki Tadeusza Kusia.

Do galeryjki swoje wyroby wstawia Pani Małgosia Gąsior – prowadząca w Ostrowcu pracownię rękodzieła. Wśród nich są: skrzyneczki i butelki ozdabiane metodą decoupage, ikony, anioły wycinane z drewna, cudeńka z masy solnej, ozdobne poduszki i przywieszki.

Piękne witraże prześwietlane promieniami słońca to wyroby Jadzi Grys, a unikalny sutasz Ani Radosz. Serdeczne pluszaki i decoupage pochodzą z pracowni Ninki Domańskiej-Tworzewskiej.

W galeryjce nie brakuje biżuterii z krzemienia, ozdobnych kamieni naturalnych i koralików.

Zamierające garncarskie rzemiosło, tak niegdyś popularne w naszych stronach, prezentuje tu kilku okolicznych garncarzy.

Wszyscy współpracownicy Pana Mirka, a jest ich blisko 40, poza miejscem zamieszkania, łączy to że niezależnie w jakim materiale tworzą, czy jest to glina, tkanina czy drzewo, zostawiają w nim namiastkę siebie. Bo do czego służy kawałek drewna, słoma czy glina? Do kominka, jako pasza dla zwierząt, do produkcji cegieł? Wszystko zależy od tego w czyje ręce trafi!

 

Żywe miejsc – Miejsce z sercem

Galeryjka została urządzona z wielką pieczołowitością. Wszystko ma tu swoje miejsce. Pan Mirek zadbał o każdy szczegół. Widne pomieszczenie, bardzo ciepłe i przyjazne. Żywe kwiaty w środku i na zewnątrz. Piękne otoczenie.

- Galeryjka w założeniu miała być miejscem stworzonym dla rzemieślników, rękodzielników i artystów, ale i miejscem tworzonym i współtworzonym przez nich. Kilka osób, które wstawiło do galeryjki swoje prace, włączyło się w urządzanie tego miejsca. Przyciągający szyld z czarownicą wykonał Grzegorz Tyrała, a witrynę ozdobił Mateusz Gawlik.

To miejsce z klimatem, działające na wszystkie zmysły, emanujące dobrą energią. Fantastycznie wpływa na ciało i ducha. Powoduje przepływ dobrej energii, uspakaja nerwy, wycisza emocje. Otwarte dla wszystkie, czego wymownym symbolem są otwarte w porze letniej drzwi na oścież. Tu nie ma tabliczek z napisem „nie dotykać”. Każdy może wszystko obejrzeć, dotknąć, poczuć energię twórcy.

Marzeniem Pana Mirka jest aby to miejsce tętniło życiem, by nie było typowym sklepikiem, ale miejscem pracy twórczej.

- To także miejsce przygotowane dla tych wszystkich, którzy na oczach przechodniów i klientów chcą tworzyć swe prace. Tu znajdzie miejsce muzyk, który pragnie zaśpiewać czy też pograć np. na gitarze czy skrzypcach, rzeźbiarz, który chce pokazać postronnym swój kunszt. Każdy może przed galeryjką namalować portret czy zrobić bibułkowe kwiaty.

Już znaleźli się pierwsi chętni – od pewnego czasu przed galeryjką można spotkać Przemka Tyrałę, który rzeźbi w drewnie. Na oczach przechodniów kawał lipowego drzewa nabiera ludzkich kształtów. To tu powstawała przez ponad miesiąc wspaniała rzeźba czarcika świętokrzyskiego autorstwa Eugeniusza Cierluka, którą teraz można podziwiać spacerując deptakiem, tuż przed galeryjką.

- Czarcik pomimo, iż od niedawna mieszka przy ul. Sienkiewicza, już ma swoją legendę. Choć jego twórca włożyć w niego całe serce, rzeźba jest… bez serca – dosłownie… jakby je ktoś wyrwał. Odzyska je, gdy ludzie będą okazywać sobie więcej serdeczności…

Każdy kto trafi do galeryjki spotka się z miłym przyjęciem.

- Każdy klient jest inny, każdy szuka czegoś innego, każdego obsługujemy indywidualnie. Każdy z naszych produktów ma swojego autora, swoją historię. To nie są produkty „taśmowe”.

Wielu przechodniów zatrzymuje się przed galeryjką, podziwia, nie szczędzi ciepłym słów. To bardzo budujące, że w tym zwariowanym świecie, nie brakuje ludzi, którzy potrafią dostrzec i docenić piękno.

 

Plany na przyszłość

Stworzenie galeryjki to dopiero początek; pierwszy krok. Panu Mirkowi marzy się od dawna zorganizowanie pleneru rzeźbiarskiego, którego tematem byłyby postacie związane z Ostrowcem.

- Podobizny wybitnych osobistości naszego miasta stanęłyby wzdłuż ulicy Sienkiewicza. Niewątpliwie przykuwałyby uwagę zarówno miejscowych jak i osób przyjezdnych. To byłaby taka żywa lekcja historii, a zarazem lokalnego patriotyzmu, na powietrzu, wpisana na stałe w pejzaż szarego miasta – snuje plany.

Pan Mirek chciałby także, aby w Ostrowcu powstało miejsce, w którym byłyby organizowane eventy, pokazy, warsztaty prowadzone przez lokalnych twórców.

– Wspaniale byłoby poprzez obcowanie z twórczością, sztuką, kulturą docierać do dzieci, młodzieży, dorosłych – dodaje. – Jeżeli znajdą się ludzie z pasją, lokalni działacze, organizacje pozarządowe, przedstawiciele samorządów, którzy w dziedzictwie kulturowym dostrzegają potencjał, wszystko jest możliwe. Wierzę, że wspólnie można wiele zdziałać.

 

Zaczarowany świat

Galeryjka to maleńki zaczarowany świat – tak jak zaczarowana jest Ziemia Świętokrzyska.

Oryginalne wyroby, niepowtarzalne, wykonywane przez ludzi, nie maszyny, z kawałkiem ich serca, duszy. Są w nich marzenia, małe radości i tęsknoty. Jest coś czego nie sposób powielić, odwzorować.

To nie produkty spod taśmy, szybko spychane z produkcji do opakować, etykietowane i rozsyłane do sklepów, na półki.

Każdy jest wypieszczony ręką świętokrzyskiego twórcy, każdy ma swą historię, energię.

GaleriAANKA to przedsięwzięcie komercyjne, biznesowe, ale nie tylko.

To fantastyczna promocja Naszej Krainy, Najściślejszej Ojczyzny – Kielecczyzny, Krainy Czarownic, sabatów, magii, ale i górującego opactwa świętokrzyskiego. Krainy o bogatych tradycjach rzemieślniczych i rękodzielniczych. Krainy wspaniałych ludzi i cudownej przyrody.

Wejdź i daj się oczarować

Oczarowana GaleriAANKĄ

Monika Bryła-Mazurkiewicz

100 9061a

100 9060a

 

 

 

100 9059a

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież